To nie jest mój czas na wszystko czego bym chciała. Jedyna radość jaka mam to rodzina. Na wszystko inne muszę czekać. Dobrze, ze chociaż mam z kim. Ale to i tak nie sprawia, ze czuję się lepiej. Może tylko jak jestem blisko niego. Pod tym względem akurat mogę powiedzieć, że mam szczęście. Ten związek daje mi satysfakcję i chęci do życia. Ale nie o tym chciałam dziś pisać.
Nie jest to mój czas na dalszą edukację. Nie powiem marzę o studiach, aby na nie pójść i ponownie się uczyć. Co mnie do tego skłoniło? Może to, że gdzieś w przyszłości czeka mnie lepsza i wymarzona praca? Kiedyś mi nie zależało an studiach. Potem chciałam iść bo wszyscy znajomi prawie poszli. A teraz chcę ze względu na siebie. Ale muszę czekać. Co jest powodem? Oczywiście kasa, jak zawsze w naszym przypadku, ale po rozmowie z K. czuję się lepiej. Wiem, ze czasem trzeba coś przełożyć, albo odłożyć. Ale mam nadzieję, że będę miała okazję jeszcze pójść. Mąż powiedział, że jak będę chciała to jeszcze pójdę, wiec mam taką nadzieję.
Druga sprawa to nasze potomstwo. Z nim też aktualnie czekamy. Nie możemy sobie pozwolić na powiększenie naszej rodziny w tym czasie. Też jest to powiązane z kasą, ale nie tylko. Najpierw muszę ustabilizować moją sytuację w pracy. Praktycznie pracuje drugi miesiąc na okres próbny. Wcześniej byłam tylko na stażu i potem prawie rok poszukiwań. Eh traciłam już wiarę w siebie. Teraz przynajmniej trochę zarobie i to dosłownie. Ale zawsze coś, nie muszę cały dzień siedzieć w domu. Minusem tego jest to, że po powrocie n ie mam na nic ochoty, ręce mi odpadają i najchętniej bym sobie odpoczywała. Czasem mi się nawet udaje. Ale to są uroki wspólnego mieszkania z rodzicami. Ale to chyba temat na osobną notkę, aby wszystko wytłumaczyć. Może kiedyś...
Ale może to dobrze, że teraz trochę poczekam, nauczę się cierpliwości. Na pewno mi się przyda... w końcu nie można mieć wszystkiego. Szkoda, ze niektórzy od razu wszystko mają. Ja na razie mam miłość i postanowiłam czerpać z niej jak najwięcej. A co z Walentynkami? Jeszcze nie mamy planów, chciałam coś zaplanować, ale K. nigdy nie planuje, więc dam mu wolna rękę. Może mnie zaskoczy?
Chciałam się jeszcze odnieść co do zmian w udzielaniu ślubu kościelnego. U wielu osób wywołały one kontrowersje. I w sumie się nie dziwie. w końcu nikt by nie chciał aby ktoś obcy wypytywał nas o nasze życie intymne. Ale myślę, że nie które rzeczy można by zmienić. Nie wiem co mój K. o tym myśli, ale ja jakby nauki trwały pół roku to tez bym chodziła. Choć niektórzy nie mają tyle czasu. Teraz aby zarobić jakąś porządną kasę niektórzy pracuję po 12 godzin albo nawet dłużej, więc nie wiem czy im się spodoba taka zmiana. Ale i tak decyzja nie należy do nas. Myślę, że są osoby, które chciałby by wziąć ślub ale ich nie stać a niektórzy księża podobno mają porobione cenniki odnoście mszy i sakramentów. Myślę, że to też się powinno zmienić. My mamy bardzo fajnego księdza i cieszę się, że trafiliśmy an niego. Dawno nie byłam w kościele u nas w parafii, jakoś nigdy nie po drodze i jeździmy teraz do innego, ale chyba muszę się tam wybrać i poczuć klimat :) Pozdrawiam


A ja chciałam w tym roku iść na studia już myślałam o kierunku, na poważnie, umyślałam sobie to jakieś 2 tygodnie temu.. ale niestety chyba będę musiała się wstrzymać :/ i tak jak w Twoim przypadku chodzi o kasę.
OdpowiedzUsuńNie wiadomo kiedy tej kasy będzie na tyle żeby na wszystko wystarczyło :/ ale zobacz.. na wszystko przyjdzie czas i możliwości, małymi kroczkami a na studia będzie Cię stać i na wychowanie dziecka bo robisz prawko więc te kroczki maluśkie już jakieś są.
Też czasami mnie to denerwuje i zadziwia że inni mają wszystko, ale wiem że ja i Ty doczekamy się realizacji planów ;)
kurcze, szkoda, że będziesz musiała poczekać ze studiami. ale cóż zrobić, siła wyższa. śmiem przypuszczać, że może sprawdzić się stwierdzenie "że jak nic się nie dzieje, to można się zanudzić. a jak już zacznie się dziać, to nie będzie wiadomo w co ręce włożyć" ;)
OdpowiedzUsuńa poza tym do rozpoczęcia roku akademickiego jeszcze dużo czasu. może coś się zmieni? :)
pozdrawiam.
Anika: No właśnie z tą kasą to masakra. Ja uważam, ze jak na coś się bardzo potrzebuję to zawsze się jakoś znajdzie tą kasę. Ale z drugiej strony jeśli chodzi o studia to nie można tak zrobić bo jednak one trwają kilka lat a tak co miesiąc na siłę zbierać kasę to też nie ma sensu. Pewnie na prawko też czekałam aż zdobędę kasę i wreszcie się udało, więc na wszystko przyjdzie czas.
OdpowiedzUsuńSmoczyca: a ja wolę jak się coś dzieję bo wtedy mam więcej motywacji. No i więcej siły do pracy bo jak jest jej mało to leń we mnie wchodzi i nic mi się nie chce. Może nigdy nie wiadomo, choć miałam małą nadzieję, że jednak uda mi się już od marca :)
Ja też marzę o studiach ale u mnie jest ten sam problem...pieniądze. Jednak zyjemy w takich czasach, że teraz w każdym wieku można zrobić studia. Więc jeśli nie teraz to może nawet za 10 lat mi się uda:)
OdpowiedzUsuńMy też chcielibyśmy mieć dzieci. Dużo o tym rozmawiamy. Jednak żebyśmy mogli sobie na to pozwolić musimy mieć stabilną sytuację finansową... Teraz żeby mnieć dziecko to naprawdę trzeba mieć pieniądze. Nawet vat na ubranka dla dzieci i obuwie podnieśli z 7% do 23% :/
Tak więc trochę wspólnego mamy;)
Dzień przed walentynkami idziemy na koncert Ani Wyszkoni a tak to też nie mamy planów.
Trzymaj się kochana:* Miłego dnia :)
juz mam nowy adres:)dzieki
OdpowiedzUsuńPaula: Pewnie tylko, że ja bym jednak wolała wcześniej :) Choć jak nie będzie takiej opcji to poczekam te 10 lat, ale spełnię marzenie he he
OdpowiedzUsuńTo racja tak się mówi, ale chyba lepiej poczekać aby mieć pewność, ze w 100% damy sobie radę. Chociaż czasami chciało by się prędzej to gdzieś tam w głowie odzywa się ten głos :/ No ale z drugiej strony nigdy nie wiadomo co nam Bóg szykuję :)
Ja nawet nie mam żadnego prezentu :/
No niestety tak to już z tą kasą jest, że gdy jej potrzebujemy to jej nie ma, ale możesz zacząć też studia stacjonarne, a za nie nie będziesz płacić tylko chodzić.
OdpowiedzUsuńAle wybierając dzienne - trzeba z pracy zrezygnować. Tak źle i tak niedobrze.
Mam nadzieje, że jakoś się ułoży ;)
Hej kochana juz jestem u Ciebie :)
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba twój blog odrazu lepiej.
ja wierze ze bedzie dobrze i wszytsko bedzie szlo po twojej mysli.
buziaczki
nowa
dostałam adres, jak widać :) dzięki!
OdpowiedzUsuńMała MI: Co do studiów dziennych to może i bym się na nie wybrała gdybym mieszkała bliżej. Bo codziennie dojeżdżać 70 km to mi nie pasuje i a widywać się z mężem raz w tygodniu to też nie w moim stylu, więc zostają zaoczne. Ale może kiedyś :)
OdpowiedzUsuńNo niestety, takie mamy czasy, że większość decyzji trzeba podejmować w oparciu o finanse :-( No ale najważniejsze jest zdrowie i to jak sama napisałaś- oparcie w najbliższych. Ja sama też za jakiś czas chcę iść na jeszcze jedne studia i mam nadzieję, że i Tobie i Mnie się uda :-)
OdpowiedzUsuńSyS
Sys: Tak nie powinno być, ale jednak. Może kiedyś te czasy miną i nie będziemy musieli się martwić pieniędzmi. Tak bo dzięki najbliższym łatwiej jest nam przetrwać te najgorsze chwile.
OdpowiedzUsuńNa pewno nam się uda :) trzeba w to wierzyć bo to też dodaje siły.
No chyba, że tak, ale wierzę w to, że spełnisz swoje plany. Wiem jakie są uciążliwe dojazdy, bo ja sama na weekendy dojeżdżam na studia, ale tam jest mój najlepszy czas ;)
OdpowiedzUsuń