sobota, 3 czerwca 2017

Odpoczywamy...

Zrobiło się ciepło na dworze. Korzystamy i jak najwięcej czasu spędzamy na dworze. Podwórko zabezpieczone aby dzieci nie wyszły bo mieszkamy przy samej ulicy. Mimo że to wieś to ruch dość spory. A jeżdżą i auta i traktory i wcale nie tak wolno jak powinni. Dlatego furtkę mamy zamykana na klucz. Dzięki temu w razie gdy muszę wejść na chwilę do domu wiem że mogę ich zostawić. Mamy też komfort że na podwórku jest i trochę słońca i zawsze trochę cienia. Dzięki temu dzieci nie siedzą cały czas w słońcu. Teraz jeszcze kupiliśmy domek ogrodowy i zjeżdżalnie więc dzieci będą mieli większy wybór do zabawy. Wcześniej chodziliśmy na plac zabaw ale wiadomo że to nie zawsze można iść a po drugie gdy mocno wieje podwórko mamy trochę zastawione a tam neistety nie i wiatr tym bardziej czuc. Dodatkowo nałożyło się to z tym że teraz nie mogę.
Tydzień temu byłam na wizycie kontrolnej i niestety okazało się że szyjka się rozchodzi. Biorę luteinę i magnez dodatkowo. W tym tygodniu muszę też zrobić badania bo w piątek znowu idę na kontrolę. Prawdopodobnie będzie trzeba podać leki na rozwój pluc u dziecka bo grozi mi przed wczesny poród. Oczywiście mam nadzieję że dotrwam do końca. Mam się oszczędzać więc robię takie minimum które muszę. Mój tata wziął na siebie zawożenie i odbieranie E. z przedszkola. Obiady robię ja albo tata zależy co wymyślimy. Jedynie co wizyty lekarskie załatwiam ja ale tata nam towarzyszy i zawozi. Tak więc dzięki niemu mamy duże ułatwienie. Mąż nie musi za każdym razem brać wolnego w pracy.
Teraz dla odmiany chodzę po lekarzach z córką. Zaczęlo się od dziwnego pęcherzyka który zrobił jej się na sutku. Stwierdziłam że pediatra powinna ja obejrzeć w końcu nie wiadomo co to może być. W internecie jak chyba każda matka zaraz sprawdziłam co to może być i okazała się że może to być torbiel. Pediatra skierowała nas najpierw na USG a teraz mamy skierowanie do chirurga dziecięcego. Jedziemy w czwartek i zobaczymy co powiedzą.  Niestety u nas w najbliższym mieście nie ma dziecięcego a taki dla dorosłych się tego nie podejmie. Ewentualnie moglibyśmy iść  prywatnie ale zdecydowaliśmy  i z pójdziemy na kasę  chorych. Tak więc musimy podjechać koło 20 czy 25 km nie pamiętam dokładnie. Nie jest tak źle a najważniejsze żeby wszystko było dobrze.
Mam nadzieję że w tym nadchodzącym tygodniu będą same dobre wiadomości a teraz życzę wam słonecznego weekendu.